muraska się nudzi

muraska się nudzi

wtorek, 10 września 2013

Kubuś mniam, mniam...

Dzień Dobry wszystkim. Jakoś spać nie mogłam, więc dzisiejszy post jest wczesnoporanny (na zegarze 4.30). Na początku serdecznie dziękuję za liczne odwiedziny mojego bloga zarówno tym, którzy stale go obserwują jak i tym, którzy zajrzeli do mnie tylko na chwilę. Aha, witam nowe obserwatorki :), które mam nadzieję, że zostaną ze mną na dłużej.
Dzisiaj będzie o Kubusiowej miłości do jedzonka i tym jak czasami załamuję już nad tym ręcę. Ktoś pomyśli, że upadłam na głowę i marudzę, że dziecko ma apetyt. Owszem z jednej strony się cieszę ale z drugiej dziecko o ciągle głodnym brzuszku to nielada wyzwanie. Czasami słyszałam od siostry czy od znajomych jak dzieci potrafią pluć jedzeniem. Ja tego nigdy nie zaznałam. Kubuś od początku wsuwał wszystko. Począwszy do zielonego groszku, brokuła, brukselki a skończywszy na szpinaku. Najlepsze jest to, że zjada takie warzywa nie tylko w zupach ale także tylko ugotowane same. Z tego powodu, że je warzywa (owoce też) jestem MEGA SZCZĘŚLIWA. Myślę, że dzięki temu jest zdrowy, silny, większy od swoich rówieśników i dużo szybciej się od nich rózwija (ma 20 miesięcy a mówi jak 2,5 latek). Problemem jednak dla mnie jest to, że on mogłby jeść na okrągło. Kiedy się budzi rano pierwsze słowa to: "Mamo mleko". Potem jeszcze na trochę zasypia a kiedy się obudzi co słyszę: "Mamo mniam, mniam". I tak jest przez cały dzień. Zje obiadek za chwilę słyszę: "mniam, mniam", zje podwieczorek i zaraz znowu: "mniam, mniam". Wymyślanie dla mnie dietetycznych przekąsek żeby chociaż na chwilę zaspokoić tem MAŁY GŁÓD to istna katorga bo już pomysłów mi brakuje. Konsultowałam jego jadłospis z dietetykiem i okazuję się, że wszystko jest w porządku. Zostałam nawet pochwalona za to, że daje mu tyle owoców i warzyw, więc w czym tkwi problem ?.Czy można mieć już od pierwszych chwil zakodowane w główce takie uwielbienie do jedzenia ?. Najlepsze są wyjścia na imieniny czy na jakąś inną imprezkę, gdzie są zawsze po brzegi zastawione stoły. Bo wtedy przez cały czas kombinujemy z mężem jak Kubusia od stołu odciągnąć. A on jak mały automacik nawija : "Mama chlebka, lija (wędlina), mola (pomidora), pola (paluszka), ciasko (ciastko), ogórka, mięsko...itp, itd...Dla obserwatorów jest to zabawne ale dla nas już niestety nie. Dodam, że my w domu jadamy o stałych porach i  Mały nie miał, gdzie podejrzeć, że się dojada pomiędzy posiłkami. Czasami już nawet chowamy się z jedzeniem, żeby nie dać mu pretekstu. Dziadkowie też już mają przykazane żeby nie dawać mu jedzenia za każdym razem kiedy się upomina i po wielu bojach stosują się do tego. Staramy się też żeby cały czas miał jakieś zajęcie żeby o jedzeniu już tak nie myślał.  
Na koniec moja prośba o jakąś radę w tym temacie. Może ktoś z Was też miał w domu takiego Małego Głodka i znalazł na niego sposób. Nie chcę żeby Mały miał nadwagę (póki co tylko troszkę więcej waży od rówieśników ale jest też sporo wyższy) bo sama przez to w dzieciństwie przechodziłam. Będę wdzięczna za jakieś wskazówki. Boję się co to będzie jak nauczy się otwierać sam lodówkę. A już zaczyna próbować.
A teraz zdjęcia Kubusiowego pysiola podczas samodzielnego jedzenia.









A tutaj dziecko próbowało się dobrać nawet do cebuli :)


Buziaki :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje serdecznie za każde miłe słowo :)