muraska się nudzi

muraska się nudzi

piątek, 13 stycznia 2017

Bransoletka witraż

Dzisiaj na szybko wrzucam kolejne zdjęcia bransoletek. Pomyślicie, że monotematyczna się zrobiłam ale tak mi się to "dzierganie" spodobało, że chyba nie prędko mi się znudzi.
 
 
Bransoletka witraż z koralików Toho 11/0, którą jestem zachwycona i coś czuję, że będę ją nosić bardzo często.
 
 
 
Niebawem zaprezentuję bransoletkę z samodzielnie zrobionymi zaciskami o ile mi wyjdą.
 
Miłego dnia ;)

niedziela, 8 stycznia 2017

Bransoletka a`la Burberry i prezent dla małej baletnicy.

Witajcie,
Bardzo wciągnęło mnie tworzenie bransoletek i dzisiaj szybciutko pokazuję Wam kolejne, które powstały.
 
Dla córki mojej siostry zrobiłam delikatną bransoletkę z zawieszką z baletkami, ponieważ Natalka uczy się w szkole baletowej.
 
 
 
Natomiast dla siebie bransoletkę z wzorem a`la Burberry, o której marzyłam od początku przygody z szydełkiem. Nie jest idealna bo pierwszy raz używałam do niej koralików Toho 11/0, na których trudniej się pracuje bo są drobniejsze.
Jest to trochę za trudny wzór do nauki ale nie wyszło tragicznie, chociaż sporo musiałam pruć bo koraliki wpadały mi do środka.
 
 
Teraz przymierzam się także do zrobienia kolczyków. Pomysł już mam ale więcej szczegółów jednak nie zdradzę bo będzie to prezent urodzinowy.
 
Buziaki:) 

środa, 4 stycznia 2017

Bransoletka z koralików

Witam wszystkich cieplutko w Nowym Roku. Imprezka sylwestrowa się udała? Mam nadzieję,że tak. My w tym roku Sylwester spędziliśmy w domu z dziećmi bo starszak znowu nam zachorował ale było rodzinnie, wesoło i fajnie.
 
Ostatnio ogarnęła mnie mania koralikowania. Biżuterię z koralików odkryłam już dawno temu ale zawsze wydawało  mi się, że to nie dla mnie. Do spróbowania swoich sił w tej dziedzinie zainspirowała mnie koleżanka, która zaczęła szydełkować bransoletki. Tak mi się spodobały, że zakupiłam sobie trochę przydasi i wystartowałam z tematem. Początki były straszne. Myślałam, że wyjdę z siebie jak kolejny raz musiałam spruć bransoletkę chociaż z wielkim trudem zrobiłam dopiero 3,4 rzędy. Ale jak to zawsze praktyka czyni mistrza i w końcu zaczęło mi wychodzić.
Pierwsze bransoletki zrobiłam z koralików Toho 8/0 ale już zamówiłam koraliki Toho 11/0 w różnych kolorach i będę działać dalej.
Mocno się wkręciłam w szydełkowanie bransoletek bo bardzo mnie to relaksuje a stresów jak każdemu mi nie brakuje.
 
 
Bransoletka w kwiaty na 5k w obwodzie.
 
 
Bransoletka w paski na 6k w obwodzie.
 
Teraz robię bransoletkę dla córci mojej siostry i niebawem wam pokażę.
 
Miłego dnia.

sobota, 31 grudnia 2016

Życzenia noworoczne i spóźnione świąteczne ozdoby.

Puk! Puk! kto tam do drzwi stuka?
Nowy Rok już miejsca szuka.
Otwórz jemu drzwi szeroko,
potem patrz w niebo wysoko.
Tam rozbłysną dziś światełka...

i zabawa będzie wielka.
Niech się wszyscy cieszą wraz
bo radości przyszedł czas.
Niech szampany otwierają
i życzenia dziś składają.
Niech krzyczą głośno: Do siego roku!
nie szczędząc tanecznego kroku.
 
Chciałabym życzyć wszystkim czytelnikom bloga Szczęśliwego Nowego Roku 2017. Niech nadchodzący rok będzie dla Was pełny miłości, nowych wyzwań i serdeczności.
Wszystkiego najlepszego kochani!!!
 
Przed świętami nie zdążyłam wrzucić zdjęć ozdób świątecznych bo w kółko ktoś w domu był chory dlatego korzystam z okazji i teraz pokaże Wam co powstało. Mój starszy syn w tym roku także się zaangażował.
I tak oto powstała mega wysoka choinka z papierowej wikliny.
 
 
 oraz praca na konkurs świąteczny w przedszkolu Kuby.
 
 
Nad kartką Kuba mocno się napracował i zajął w konkursie I miejsce. Zdjęcie robiłam dopiero jak kartka wisiała w przedszkolnej gablocie i niestety nie jest aż tak dobrze widoczna.
 
 
W zeszłym roku Kuba też brał udział w konkursie świątecznym w przedszkolu i wtedy powstała taka choineczka z papierowej wikliny. Także dostał za nią I nagrodę.
 
 
Wiem, że się chwalę synem ale dumna jestem bardzo z niego i cieszy mnie to, że odziedziczył po mnie zamiłowanie do rękodzieła.
 
Udanej nocy Sylwestrowej!!!





wtorek, 29 listopada 2016

Siedzisko ze schowkiem


Witam wszystkich po przerwie.
Jak tam u Was zdrówko? Bo mnie angina położyła do łóżka na kilka dni. Nie pamiętam kiedy ostatnio mnie tak gorączka "sponiewierała" ale powoli wracam do życia i szybciutko wstawiam kolejny mój nabytek czyli siedzisko ze schowkiem.
Kiedy oglądałam podobne meble w internecie czy na filmach zawsze mi się takie marzyło. I w końcu MAM I JA. Jak zawsze wymagało trochę pracy ale wyszło fajnie. Jako dodatek uszyłam dwie poduszki w stylu marynarskim, które fajnie współgrają z motywem na serwetce. Zresztą zobaczcie sami.

  
 
Poniżej wstawiam zdjęcia przed pomalowaniem. Na zbliżeniach widać, że siedzisko nie było w najlepszym stanie.
 
 
 
 
 
 
Trzymajcie się ciepło :)

poniedziałek, 21 listopada 2016

Spełnione marzenie o kredensie.

Dzień dobry wszystkim,
Chciałam Wam pokazać kredens w nowej odsłonie, który wyszedł z pod moich łapek. Dawno temu Wam pisałam, że chciałam taki kredens pomalować do jadalni. W pierwotnej wersji miałam odnowić kredens, który posiadamy w domu jednak mąż skutecznie wybił mi to z głowy ( i chwała mu za to :). Jego renowacja pochłonęłaby mnóstwo czasu i pieniędzy a afekt końcowy pewnie by mnie nie zadowolił. Dlatego kupiliśmy używany kredens sprowadzony z Norwegii, z dobrego drzewa i bez większych ubytków.
Sporo czasu musiałam mu poświęcić ale jestem zachwycona efektem.
Najpierw dokładnie oczyściłam stary lakier. Następnie trzykrotnie malowałam go farbą akrylową do drewna i trzykrotnie lakierem. Ozdobiłam go także serwetkowymi różyczkami i koronką.  Wszystko to robiłam w jadalni przy biegających dzieciach ale jakoś się udało.
A efekt jest taki.
 
 
 
 
 
 
Zapomniałam dodać, że zrobiłam jeszcze delikatne przecierki żeby postarzyć mebel.
A tak kredens wyglądał przed pomalowaniem.
 
 
Która wersja Wam się bardziej podoba?
 
 
 
 

środa, 2 grudnia 2015

Nowe życie starych krzeseł.

Witajcie kochani!
Chciałam się dzisiaj z wami podzielić moim nowym decoupagowym projektem. Do tej pory ozdabiałam tylko drobne przedmioty wykorzystując tą technikę. Tym razem pierwszy raz porwałam się na coś dużego, czyli na meble. Na pierwszy ogień poszły krzesła w jadalni. Mam niestety tylko 3 bo czwarte kiedyś się mocno uszkodziło i musieliśmy je wyrzucić.
Powiem szczerze, że nie sądziłam że przemalowanie krzesła to taka ciężka fizyczna praca. Mam tu głównie na myśli szlifowanie papierem ściernym. Oszlifowanie takiego krzesła, które ma mnóstwo nierównych elementów to prawie 2 godz.żmudnej pracy. Ale opłacało się pomęczyć bo efekt bardzo mi się podoba. Zdjęcia jak zwykle nie odzwierciedlają rzeczywistości bo światło było kiepskie kiedy robiłam fotki. Na krześle zrobiłam jeszcze małe przecierki żeby delikatnie je postarzyć.
W planach mam jeszcze pomalowanie stołu, starego kredensu i szafki. Stworzę sobie dzięki temu rustykalny komplet mebli do jadalni. Póki co zostało mi jeszcze jedno krzesło do pomalowania.
 
 
 
 
 
A tak wyglądało krzesło przed metamorfozą.
 
 
Tak...to ślady po zębach. Takie zajęcie sobie znalazł mój starszy syn podczas oglądania bajek. Obiecał mi już, że na odnowionym krześle nie będzie tak robił.
 
 
 
Buziaki ;)