:)

:)

środa, 2 grudnia 2015

Nowe życie starych krzeseł.

Witajcie kochani!
Chciałam się dzisiaj z wami podzielić moim nowym decoupagowym projektem. Do tej pory ozdabiałam tylko drobne przedmioty wykorzystując tą technikę. Tym razem pierwszy raz porwałam się na coś dużego, czyli na meble. Na pierwszy ogień poszły krzesła w jadalni. Mam niestety tylko 3 bo czwarte kiedyś się mocno uszkodziło i musieliśmy je wyrzucić.
Powiem szczerze, że nie sądziłam że przemalowanie krzesła to taka ciężka fizyczna praca. Mam tu głównie na myśli szlifowanie papierem ściernym. Oszlifowanie takiego krzesła, które ma mnóstwo nierównych elementów to prawie 2 godz.żmudnej pracy. Ale opłacało się pomęczyć bo efekt bardzo mi się podoba. Zdjęcia jak zwykle nie odzwierciedlają rzeczywistości bo światło było kiepskie kiedy robiłam fotki. Na krześle zrobiłam jeszcze małe przecierki żeby delikatnie je postarzyć.
W planach mam jeszcze pomalowanie stołu, starego kredensu i szafki. Stworzę sobie dzięki temu rustykalny komplet mebli do jadalni. Póki co zostało mi jeszcze jedno krzesło do pomalowania.
 
 
 
 
 
A tak wyglądało krzesło przed metamorfozą.
 
 
Tak...to ślady po zębach. Takie zajęcie sobie znalazł mój starszy syn podczas oglądania bajek. Obiecał mi już, że na odnowionym krześle nie będzie tak robił.
 
 
 
Buziaki ;)
 
 

poniedziałek, 30 listopada 2015

Kukuryku na czajniku :)

Uff...zdążyłam w ostatniej chwili.Obiecałam sobie i Wam, że będzie jeden post w miesiącu i jest chociaż dodany ostatniego dnia.
Od momentu kiedy zajęłam się decoupagem wszystko zbieram. Różne butelki, pudełeczka itp., itd.... Mój mąż też się tym zaraził ode mnie i teraz kiedy widzi coś fajnego od razu przywozi do domu. W ten sposób stałam się właścicielką starego czajnika, który koleżanka znalazła podczas porządków w domku po babci i chciała go wyrzucić na złom (jeszcze mam od niej fajny niebieski czajnik i bańkę). Od razu wiedziałam co z niego zrobię i tak powstała doniczka, która ozdabia parapet w mojej kuchni. Zdjęcia niestety są trochę niewyraźne bo po czasie zorientowałam, że któryś z moich synków zostawił odcisk palca na obiektywie.
Czajnik zostawiłam w takiej samej kolorystyce w jakiej był bo bardzo mi się spodobał, szczególnie czerwona rączka.
 
 
 
A tak czajnik wyglądał przed pomalowaniem.
 
 
 
Moc buziaków i Wszystkiego Najlepszego dla wszystkich Andrzejów :)
 
 

piątek, 9 października 2015

Żyrandol z wiaderka po farbie.

Dzień doberek wszystkim.
Sto lat mnie tu chyba nie było. Tęskno mi za blogiem bardzo i postanowiłam, że będę wrzucać chociaż jeden post w miesiącu bo zaległości mam ogromne.
 
Żyrandol do pokoju chłopców powstał już dawno temu ale jeszcze go Wam nie pokazywałam. Jest to praca w stylu "coś z niczego", którą wykonałam razem z mężem.
Chcieliśmy wymienić chłopakom żyrandol bo stary do ich pokoju w ogóle nie pasował ale szkoda nam było wydawać kasę na nowy. Wtedy wpadliśmy na pomysł żeby wykorzystać wiaderko po farbie, które pozostało po remoncie.
 
Wykonanie żyrandola jest bardzo proste.  Mąż przyciął wiadro i przy użyciu otwornic wywiercił otwory o różnej wielkości a ja dokładnie zerwałam folię z wiaderka i je wyszorowałam. Tak przygotowany żyrandol zawiesiliśmy u chłopców. Całkiem fajnie się prezentuje i nic nas nie kosztował.
Doczepiałam jeszcze samolociki, na które kurs możecie znaleźć tutaj.
 
 
 
 
 

 
Na koniec pokażę Wam jeszcze kilka fotek moich chłopaków, którzy rosną jak na drożdżach.
 
 
 
 
Buziaki :)
 Od teraz będę tu częściej.

czwartek, 12 lutego 2015

Stołeczek do pokoju dziecięcego

Witajcie.
Sporo uzbierało mi się prac, których nie widzieliście tylko czasu nie mam żeby je wrzucać na bloga. Dzieciaki znowu chore (Kuba w tym sezonie wybrał już 5 antybiotyk  + to czym go faszerowali w szpitalu) a Bartek już 4. Masakra jakaś :(( Nie wiem kiedy to się skończy.
Dlatego dzisiaj szybko pokażę wam stołeczek, który zrobiłam do kompletu ze skrzynią na zabawki, którą już widzieliście.

 
 

 
Teraz kilka fotek moich Panów.
 
Mały Pirat szykujący się na zabawę karnawałową w przedszkolu.
 
 
Dzień Babci i Dziadka
 
 
A tutaj już domówka.
 
 
 
Buziaki :)

 

środa, 24 grudnia 2014

Wesołych świąt :)

Z całego serca Życzę Wam kochani wesołych, pogodnych świąt Bożego Narodzenia.
Dużo radości, mnóstwo uśmiechu i samych miłych chwil spędzonych w gronie rodziny i przyjaciół.
Wszystkiego dobrego życzy Rodzinka Murasków :)
 
W tym roku nasz domek na święta prezentuje się tak. Nowością w wystroju są stojaki na bombki, które poczyniłam.
 




Pierwszy raz nie musiałam ubierać choinki sama bo Kubuś bardzo się w to zaangażował. Niestety mamy sztuczną choinkę ze względu na Bartka, który jak odkurzać zbierałby z podłogi spadające igły.

 
 
Buziaki :)

czwartek, 4 grudnia 2014

Księga życzeń.

Witajcie :)
Z okazji Chrztu Bartusia zrobiłam księgę życzeń żeby goście mogli napisać dla niego kilka miłych słów ku pamięci.
Nie jest idealna bo robiłam ją ostatniego wieczoru przed uroczystością i trochę za mocno naciągnęłam materiał przez co wzór się zdeformował. Mimo wszystko mały będzie miał pamiątkę. Na okładce przykleiłam drewniane serduszka, które ozdobiłam metodą decoupage. Środka nie pokazuję bo są tam życzenia płynące z głębi serca, których nie będę upubliczniać.
 
 
Pozdrawiam Was gorąco :)

piątek, 28 listopada 2014

Trochę zaległości ;)

Witam wszystkich zaglądaczy!!!
W tym roku nagrody za częstotliwość postów to ja na pewno nie dostanę. Mało mnie tutaj strasznie ale cóż mogę poradzić. Dzieci mną zawładnęły totalnie a i bardzo dużo się ostatnio u nas działo. Pójście Kuby do przedszkola odbiło nam się czkawką gigantem i jego 2 tyg. pobytem w szpitalu z powodu ciężkiego obustronnego zapalenia płuc. Od połowy września miał na przemian zapalenia oskrzeli, krtani, gardła i ucha. Dopiero w szpitalu okazało się, że miał bakterię mykoplazmy, która te choroby powodowała a oporna była na antybiotyki, które brał. W sumie bidulek był tylko 3 tyg. w przedszkolu we wrześniu i do tej pory nic. W poniedziałek znowu ruszamy do boju i mam nadzieję, że chorobom tym razem powiemy stanowcze NIE.
Bartunio też niestety choruje bo wszystko łapie od starszego brata. MASAKRA jakaś. A do pieca dołożył jeszcze mój mąż, który dokładnie w naszą 5 rocznicę ślubu trafił na SOR z silnymi wymiotami i zaburzeniami świadomości. Dzięki Bogu jest już wszystko ok i mam nadzieję, że tak zostanie.
Dzisiaj wrzucam kilka zaległych fotek z chrzcin Bartusia. Impreza była bardzo udana. Goście i domownicy zadowoleni. A Bartek spisał się na medal i jak zawsze był super grzeczny.
 
 
 
 
 
 
 
 
Buziaki :)