muraska się nudzi

muraska się nudzi

środa, 24 grudnia 2014

Wesołych świąt :)

Z całego serca Życzę Wam kochani wesołych, pogodnych świąt Bożego Narodzenia.
Dużo radości, mnóstwo uśmiechu i samych miłych chwil spędzonych w gronie rodziny i przyjaciół.
Wszystkiego dobrego życzy Rodzinka Murasków :)
 
W tym roku nasz domek na święta prezentuje się tak. Nowością w wystroju są stojaki na bombki, które poczyniłam.
 




Pierwszy raz nie musiałam ubierać choinki sama bo Kubuś bardzo się w to zaangażował. Niestety mamy sztuczną choinkę ze względu na Bartka, który jak odkurzać zbierałby z podłogi spadające igły.

 
 
Buziaki :)

czwartek, 4 grudnia 2014

Księga życzeń.

Witajcie :)
Z okazji Chrztu Bartusia zrobiłam księgę życzeń żeby goście mogli napisać dla niego kilka miłych słów ku pamięci.
Nie jest idealna bo robiłam ją ostatniego wieczoru przed uroczystością i trochę za mocno naciągnęłam materiał przez co wzór się zdeformował. Mimo wszystko mały będzie miał pamiątkę. Na okładce przykleiłam drewniane serduszka, które ozdobiłam metodą decoupage. Środka nie pokazuję bo są tam życzenia płynące z głębi serca, których nie będę upubliczniać.
 
 
Pozdrawiam Was gorąco :)

piątek, 28 listopada 2014

Trochę zaległości ;)

Witam wszystkich zaglądaczy!!!
W tym roku nagrody za częstotliwość postów to ja na pewno nie dostanę. Mało mnie tutaj strasznie ale cóż mogę poradzić. Dzieci mną zawładnęły totalnie a i bardzo dużo się ostatnio u nas działo. Pójście Kuby do przedszkola odbiło nam się czkawką gigantem i jego 2 tyg. pobytem w szpitalu z powodu ciężkiego obustronnego zapalenia płuc. Od połowy września miał na przemian zapalenia oskrzeli, krtani, gardła i ucha. Dopiero w szpitalu okazało się, że miał bakterię mykoplazmy, która te choroby powodowała a oporna była na antybiotyki, które brał. W sumie bidulek był tylko 3 tyg. w przedszkolu we wrześniu i do tej pory nic. W poniedziałek znowu ruszamy do boju i mam nadzieję, że chorobom tym razem powiemy stanowcze NIE.
Bartunio też niestety choruje bo wszystko łapie od starszego brata. MASAKRA jakaś. A do pieca dołożył jeszcze mój mąż, który dokładnie w naszą 5 rocznicę ślubu trafił na SOR z silnymi wymiotami i zaburzeniami świadomości. Dzięki Bogu jest już wszystko ok i mam nadzieję, że tak zostanie.
Dzisiaj wrzucam kilka zaległych fotek z chrzcin Bartusia. Impreza była bardzo udana. Goście i domownicy zadowoleni. A Bartek spisał się na medal i jak zawsze był super grzeczny.
 
 
 
 
 
 
 
 
Buziaki :)

środa, 10 września 2014

Ruchoma szuflada na zabawki

Dzień Dobry wszystkim :)
Większość osób posiadających pociechy wie doskonale jak trudno jest zapanować na zabawkami w dziecięcym pokoju. W Kubusiowym pokoju samochodziki i inne gadżety ciągle plątały się po podłodze dlatego postanowiłam temu zaradzić i zmajstrowałam mu dużą szufladę (ze starej skrzyni), która wszystkie jego skarby pomieści. Zaczęłam ją już robić w lutym ale zdążyłam ją tylko pomalować na biało bo następnego dnia pojechałam na porodówkę. Teraz w końcu ją skończyłam i prezentuję efekt.
 
 
Przy skrzyni pomógł mi trochę mąż, który zamocował do niej kółeczka. Dzięki nim można ją bardzo łatwo przesuwać po pokoju a po zabawie chować pod biurko. Skrzynię przed pomalowaniem wyczyściłam papierem ściernym. Później pomalowałam białą farbą akrylową, ołówkiem odrysowałam postacie z Kubusia Puchatka, pomalowałam i polakierowałam. Jestem z niej bardzo zadowolona bo jest mega praktyczna.
Niebawem odbędzie się chrzest Bartusia i mam mnóstwo pracy z tym związanej. Wymyśliłam kilka rękodzielniczych niespodzianek, które muszę wykonać w związku z tym wydarzeniem i po imprezce wszystko pokażę.
Przepraszam za brak komentarzy pod waszymi postami ale niebawem to się zmieni. W kolejnym poście napiszę Wam jak radzi sobie mój przedszkolak.
Buźka :)

wtorek, 26 sierpnia 2014

Taki oto chlebaczek :)

Witajcie :)
Już dawno temu miałam wymienić chlebak. Tylko, że moim zamierzeniem było wyplecenie go z papierowej wikliny. Od planu do realizacji jest jednak daleka droga dlatego gdy na promocji w markecie spotkałam drewniany chlebak za pół ceny to postanowiłam, że jednak go kupię. Tak powstał chlebak ozdobiony metodą decoupage, z którego jestem bardzo zadowolona.
 
 
 
 
A oto aktualne fotki moich dwóch Bąbli.
Kuba w poniedziałek zaczyna przygodę z przedszkolem. Już zaczynam się powoli bać jak to będzie i oczyma wyobraźni widzę go całego zapłakanego. Mam nadzieję, że się mylę i będzie dobrze.
 





 
Bartuś kilka dni po skończeniu 6 miesięcy zaczął sam siedzieć i potrafi już na "czterech" przejść parę kroczków. Dwa  dni temu zaczął też pierwsze próby podnoszenia się do góry. Ani się nie obejrzę a zacznie biegać.
 
 
Ulubioną "zabawką" do gryzienia dla mojego dziecka jest...skarpetka :)



 
 
Buziaki :)

niedziela, 6 lipca 2014

To co mi kradnie czas...:)

Witajcie po dłuuugiej przerwie :)
Wpadłam dzisiaj na chwilkę żeby napisać Wam co u nas słychać bo od ostatniego mojego posta minęły całe wieki. Stęskniłam się za blogowaniem straszliwie ale jeszcze trochę czasu minie zanim wrócę w pełni na bloga i do pracy rękodzielniczej (nie myślcie sobie, że zrobiłam się leniwa bo jest wprost przeciwnie :)
Ze względu na to, że większość czasu spędzam z chłopakami poza domem postanowiłam trochę upiększyć nasze podwórko. Powstał skalniak i donica na kwiaty ze starej kuchenki, którą mieliśmy już dawno wyrzucić.

 
 
 
  
 
 
 
W tym roku po raz pierwszy założyłam warzywnik żeby chłopaki mieli zdrowe warzywa. Póki co to prowizorka bo powstał w ostatniej chwili ale rośliny sobie nieźle radzą pomimo braku nawozu. Już zaczynamy się powoli zajadać samodzielnie wyhodowanymi witaminami. W życiu bym nie pomyślała, że mi to sprawi tyle frajdy. W przyszłym roku to już będzie warzywnik z prawdziwego zdarzenia.
 
 
 
Moje mali panowie super się rozwijają i mamy z nich mnóstwo pociechy. Kuba idzie od września do przedszkola i w końcu pożegnaliśmy się z nocnikiem. Straszna jest z niego mądrala. Nie przestaje mnie zadziwiać swoją inteligencją (pewnie każda mama tak ma :) bo nie spotkałam się z 2,5 letnim dzieckiem, które wypytuje się np. o kosmos.
Bartuś za dwa dni skończy 5 miesięcy (ale ten czas leci). Jest niesamowicie pogodnym i spokojnym dzieckiem. Śmieję się ciągle i do wszystkich. Właśnie wkraczamy w etap dziecka ząbkującego bo przebija się pierwsza dolna jedynka.
Dumna jestem bardzo z moich chłopaków ( z tego największego też :) bo jakoś sobie sami ze wszystkim radzimy i fajnie jest mając trzech facetów przy boku.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Na koniec troszkę o mnie. Po urodzeniu Bartusia postanowiłam wziąć się za siebie i zrzucić co nieco. Tym razem jednak postawiłam na ćwiczenia a nie na dietę (karmię piersią więc i tak zdrowo się odżywiam). Efekty mnie samą zaskoczyły. Od 23 maja dzięki samym ćwiczeniom straciłam 8 kg, 8 cm w pasie i biodrach i po 5 cm w udach. Jak patrzę w lustro to nie poznaję samej siebie bo tak zmieniło się moje ciało (ujędrniło i wyszczupliło). Po brzuchu prawie nie widać, że dwa razy byłam w ciąży. Ogólnie od urodzenia Bartka straciłam 22 kg a w tym momencie ważę 11 kg mniej niż przed ciążą. Czuję się rewelacyjnie i sam mężulek powiedział, że takiej chudej to on mnie nie pamięta. Ma rację bo ważę teraz tyle co w liceum :))) Jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa w tym temacie i cały czas walczę o więcej. Nie jest łatwo ćwiczyć mając dwoje małych dzieci bo praktycznie zawsze podczas treningu są  koło mnie i zawsze wtedy coś chcą. Jest to jednak możliwe i wszystkim polecam !!!
 
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam swoją paplaniną. Tym razem nie obiecuję, że niedługo wrócę bo nie wiem czy tak będzie. Dziękuję jednak za to, że ciągle ze mną jesteście i z wieloma osobami pozostaję w kontakcie.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)

wtorek, 1 kwietnia 2014

Wracam wiosennie...

Za oknem cieplutko, więc znalazłam chwilę czasu żeby stworzyć coś wiosennego w miłych dla oka kolorkach. Powstał słoik ozdobiony decoupagowym motywem. Póki co służy mi jako skarbonka na przeróżną drobnicę ale na święta będzie z niego śliczny wazon na żonkile. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu.




Troszkę nerwowo u nas ostatnio było bo podczas pierwszej wizyty szczepiennej u Bartusia Pani dr usłyszała szmery nad sercem. Były słyszalne też w szpitalu ale potem zanikły więc myślałam, że to już zamknięty rozdział. Kazała nam to skonsultować z kardiologiem i zrobić echo serca. Możecie się domyślić ile stresu przez to mieliśmy. Jednak po wizycie u lekarza okazało się, że to tylko niewielki otwór w przegrodzie, który sam się zarośnie a serduszko jest zdrowe. Oprócz tego Bartuś rośnie jak na drożdżach. Prześcignął Kubę, który w 7 tyg. ważył 5700g bo u niego waga wskazała 6400g. Lekarka śmiała się, że wygląda na 3 m-ce. Nadal jest tylko na piersi, więc on szybko przybiera na wadze a ja jestem już o kolejne 2 kg lżejsza.

Rosną mi chłopaki jak dęby :)







Ten tydzień też jest nerwowy bo moja młodsza siostra ma jutro operację kręgosłupa i cała rodzina żyje w stresie. Musi być wszystko dobrze. Innej opcji nie ma.

Dziękuję Wam kochani, że pomimo tego, że rzadko ostatnio dodaję posty nadal mnie odwiedzacie. Ja też do Was nadal zaglądam chociaż ostatnio anonimowo, bez komentarzy. 

Ściskam Was gorąco.