muraska się nudzi

muraska się nudzi

niedziela, 6 lipca 2014

To co mi kradnie czas...:)

Witajcie po dłuuugiej przerwie :)
Wpadłam dzisiaj na chwilkę żeby napisać Wam co u nas słychać bo od ostatniego mojego posta minęły całe wieki. Stęskniłam się za blogowaniem straszliwie ale jeszcze trochę czasu minie zanim wrócę w pełni na bloga i do pracy rękodzielniczej (nie myślcie sobie, że zrobiłam się leniwa bo jest wprost przeciwnie :)
Ze względu na to, że większość czasu spędzam z chłopakami poza domem postanowiłam trochę upiększyć nasze podwórko. Powstał skalniak i donica na kwiaty ze starej kuchenki, którą mieliśmy już dawno wyrzucić.

 
 
 
  
 
 
 
W tym roku po raz pierwszy założyłam warzywnik żeby chłopaki mieli zdrowe warzywa. Póki co to prowizorka bo powstał w ostatniej chwili ale rośliny sobie nieźle radzą pomimo braku nawozu. Już zaczynamy się powoli zajadać samodzielnie wyhodowanymi witaminami. W życiu bym nie pomyślała, że mi to sprawi tyle frajdy. W przyszłym roku to już będzie warzywnik z prawdziwego zdarzenia.
 
 
 
Moje mali panowie super się rozwijają i mamy z nich mnóstwo pociechy. Kuba idzie od września do przedszkola i w końcu pożegnaliśmy się z nocnikiem. Straszna jest z niego mądrala. Nie przestaje mnie zadziwiać swoją inteligencją (pewnie każda mama tak ma :) bo nie spotkałam się z 2,5 letnim dzieckiem, które wypytuje się np. o kosmos.
Bartuś za dwa dni skończy 5 miesięcy (ale ten czas leci). Jest niesamowicie pogodnym i spokojnym dzieckiem. Śmieję się ciągle i do wszystkich. Właśnie wkraczamy w etap dziecka ząbkującego bo przebija się pierwsza dolna jedynka.
Dumna jestem bardzo z moich chłopaków ( z tego największego też :) bo jakoś sobie sami ze wszystkim radzimy i fajnie jest mając trzech facetów przy boku.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Na koniec troszkę o mnie. Po urodzeniu Bartusia postanowiłam wziąć się za siebie i zrzucić co nieco. Tym razem jednak postawiłam na ćwiczenia a nie na dietę (karmię piersią więc i tak zdrowo się odżywiam). Efekty mnie samą zaskoczyły. Od 23 maja dzięki samym ćwiczeniom straciłam 8 kg, 8 cm w pasie i biodrach i po 5 cm w udach. Jak patrzę w lustro to nie poznaję samej siebie bo tak zmieniło się moje ciało (ujędrniło i wyszczupliło). Po brzuchu prawie nie widać, że dwa razy byłam w ciąży. Ogólnie od urodzenia Bartka straciłam 22 kg a w tym momencie ważę 11 kg mniej niż przed ciążą. Czuję się rewelacyjnie i sam mężulek powiedział, że takiej chudej to on mnie nie pamięta. Ma rację bo ważę teraz tyle co w liceum :))) Jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa w tym temacie i cały czas walczę o więcej. Nie jest łatwo ćwiczyć mając dwoje małych dzieci bo praktycznie zawsze podczas treningu są  koło mnie i zawsze wtedy coś chcą. Jest to jednak możliwe i wszystkim polecam !!!
 
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam swoją paplaniną. Tym razem nie obiecuję, że niedługo wrócę bo nie wiem czy tak będzie. Dziękuję jednak za to, że ciągle ze mną jesteście i z wieloma osobami pozostaję w kontakcie.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)

1 komentarz:

  1. Ogródek napewno kosztował cię dużo pracy, ale efekt rewelacyjny:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje serdecznie za każde miłe słowo :)