muraska się nudzi

muraska się nudzi

piątek, 30 listopada 2012

Trochę "prywaty" i dużo zdjęć :)

Dzisiaj jest szczególny dla mnie dzień (jaki napiszę Wam pod koniec:). Dlatego chciałam uchylić rąbka tajemnicy i napisać coś o sobie poprzez przedstawienie trzech najważniejszych (do tej pory) wydarzeń w moim życiu.

Pierwsze wydarzenie: ślub
Z moim mężem znamy się prawie 9 lat. Bardzo długo byliśmy zaręczęni bo prawie 5 lat. Nasi rodzice nie byli zbytnio zadowoleni, że zwlekamy ze ślubem dlatego gdy 24 października 2009 roku stanęliśmy na ślubnym kobiercu byli bardzo szczęśliwi. Mimo tego, że trochę padało i było chłodno(deszcz w dniu ślubu podobno przynosi szczęście) dla nas ten dzień był najpiękniejszym w życiu. Wspominam go z łezką w oku, ponieważ nigdy nie zapomnę tego co czułam podczas składania przysięgi patrząc w oczy swojego ukochanego. A teraz pokażę Wam kilka zdjęć, które utrwaliły nasze emocje, uczucia i to jak pięknie tego dnia wyglądaliśmy. Autorką wszystkich naszych ślubnych zdjęć jest Asia, która prowadzi blog http://deco-withlove.blogspot.com/. Z całego serca polecam, ponieważ robi zdjęcia z pasją a głowę ma pełną pomysłów.






Przed ślubem Asia zrobiła nam także sesję narzeczeńską.







Drugie wydarzenie: ciąża
Mojej euforii i radości z wiadomości, że zostanę mamą słowa nie potrafią opisać. Świadomość, że noszę pod sercem Największy Skarb na świecie - Moje Maleństwo dodawała mi skrzydeł. Zabrzmi to trochę patetycznie ale uświadomiłam sobie, że od tej pory już nigdy nie będę sama bo będę mieć przy sobie małą istotkę, którą będę bezgranicznie kochać. Ciąża była dla mnie cudownym okresem wyciszenia. Nigdy w życiu nie byłam tak spokojna jak wtedy a należę do osób bardzo emocjonalnie podchodzących do życia. Żeby utrwalić to cudowne 9 miesięcy moja przyjaciółka Ewcia zrobiła mi piękną sesją zdjęciową z brzuszkiem. Zdjęć było bardzo dużo dlatego pokażę Wam kilka. Większoś z nich wykonana została w siódmym miesiącu ciąży. Każdej przyszłej mamie polecam taką sesję, ponieważ jest to niesamowita pamiątka :)













Trzecie wydarzenie: narodziny Kubusia
Kubunio przyszedł na świat 9 stycznia 2012 roku o godz. 5.15. Poród był bardzo długi i trudny ale kiedy zobaczyłam mojego synka w jednej sekundzie zapomniałam o bólu i całym świecie. Mój Skarb był okazem zdrowia, ważył 4280 g i miał 57 cm długości. A to zdjęcia Kubunia zrobionę przez Ewcię zaraz po tym jak pojawił się po drugiej stronie brzuszka.






Dla porównania jak bardzo moje maleństwo się zmieniło pokazuję zdjęcia mojego prawie 11-miesięcznego Krasnala.




Aha, miałam powiedzieć co to za okazja. Dziś są moje urodziny. Które? Spójrzcie na zdjęcie tortu, który na tą okazję upiekła moja mama.


Mam nadzięje, że Was nie zanudziłam dzisiejszym postem. Kończę go zajadając się tortem urodzinowym po godzinie 22. Wiem, że nie powinnam ale dzisiaj jest moje święto i robię sobie odpust.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy do mnie zaglądają.

P.S. Następnym razem będzie o rękodziele :))

czwartek, 29 listopada 2012

Aniołek Stróż




Obrazek z aniołkiem powstał z okazji pierwszych urodzin pewnego, małego kawalera. Szymonek jest synkiem Ani i Emila, moich przyjaciół dlatego chciałam zrobić dla niego coś wyjatkowego. A oto szacowny solenizant. 



Do wykonania aniołka wykorzystałam drewnianą deseczkę, dwa kolory farb akrylowych, crackle jednoskładnikowy oraz gipsowe figurki aniołków.




Tył obrazka również spożytkowałam i napisałam na nim życzenia urodzinowe:)

Ze względu na to, że milowymi krokami zbliża się sylwester oraz karnawałowe szaleństwo chciałam Wam polecić usługi Ani, mamy Szymonka która profesjonalenie zajmuje się Make Upem oraz wizażem. Poniżej Ania w akcji.


Promocyjna oferta:
- makijaż sylwestrowy - 80 zł
- makiżaj wieczorowy - 80 zł
- makijaż dymny - 80 zł
- dojazd do klientek na terenie Warszawy
Kontakt: 668-844-406

NAPRAWDĘ WARTO!!!

Anię możecie znaleźć także na Facebooku:

wtorek, 27 listopada 2012

"Szkatułkowo, pudełkowo".

Szkatułki to bardzo wdzięczny temat, ponieważ każda z nas ma mnóstwo biżuterii i innych drobnych bibelotów, które można w nich ukryć. Ja malować i ozdabiać szkatułki wprost uwielbiam. Są one łatwo dostępne, ponieważ zaopatrzyć się w nie można praktycznie w większości tzw. sklepików "po 5 zł" (oczywiście są droższe :) i nie trzeba przeszukiwać godzinami sieci żeby je kupić.
Jak już pewnie zauważyłyście kocham róże i motywu tego nie mogło na nich zabraknąć.  


A jeśli mówimy o różach, to dzika róża na okrągłym pudełeczku prezentuje się równie pięknie.


Na specjalne zamówienie koleżanki mojej mamy stworzyłam pudełeczko z Aniołkiem. Przyznam szczerze, że wygląda uroczo. Żeby było jeszcze ciekawsze ozdobiłam je tasiemkową kokardką. 


Szkatułek i pudełek zrobiłam bardzo wiele jednak szczególny sentyment mam do tych, które ozdobiłam aniołkami Rafaela. Uwielbiam te ich niewinne, rozmarzone i pyzate buźki.



W przyszłości pokażę Wam jeszcze inne tego typu prace. Póki co uciekam żeby w końcu się wyspać bo ostatnio kilka nocy zarwałam przez te swoje "robótki". 
- Buziaki - 

poniedziałek, 26 listopada 2012

Choineczek c.d.

Moje dziecię zasnęło, więc mam chwilę czasu dla siebie.


Dzisiaj chciałam Wam pokazać moje prace z lat ubiegłych, które powstały w okresie przedświątecznym. Mania robienia choinek towarzyszy mi już od dawna tylko z każdym rokiem przybiera inne formy. Pierwsze moje choinki powstały z szyszek sosnowych i modrzewiowych.

Dużym błędem jaki wtedy popełniłam było zbyt późne rozpoczęcie pracy (dopiero w grudniu). Bowiem kiedy moje koleżanki zapragnęły mieć w swoich domach takie same choineczki brodziłam w śniegu po kolana (tak, był wtedy śnieg!!!) w poszukiwaniu szyszek z modrzewia.Póżniej w moim domu na każdym grzejniku suszyły się szyszki. W kolejnych latach byłam już mądrzejsza i szyszki zaczynałam zbierać latem żeby zimą móc spokojnie zabrać się do pracy.
Bardzo ciekawie wyglądają choineczki w połączeniu z łupinami orzechów włoskich. Przy przygotowaniu łupinek trzeba być jednak bardzo ostrożnym bo łatwo można się skaleczyć. Mnie niestety to nie ominęło :( Choineczka na poniższym zdjęciu w efekcie końcowym była jeszcze ozdobiona koralikami jednak w ferworze przedświątecznych przygotowań zapomniałam zrobić fotki. Dlatego pokazuję ją Wam w stanie "surowym".


Moim największym odkryciem podczas tworzenia choinek okazały się łupiny pistacji. Choinki z nich zrobione wyglądają bardzo urokliwie. Jest to jednak materiał dość drogi, ponieważ 1kg pistacji kosztuje blisko 40 zł. Mój mąż był tu niezastąpiony. On zjadał pistacje a ja kleiłam choinki. Oto co powstało z naszej współpracy :)


Moja wyobraźnia podsunęła mi jeszcze jeden pomysł. Pomyślałam, że muszelkowe choinki także mogą wyglądać świetnie. Okazało się to strzałem w dziesiątke. Zrobienie takiej choinki sporo trwało, ponieważ miałam tylko drobne muszelki z nad Bałtyku. Żeby było ciekawiej muszelki połączyłam jeszcze z drewnianymi koralikam i srebrnymi kamykami. Efekt zaskoczył mnie samą.



A oto choinka, która powstała dla koleżanki mojej siotry. Materiałem były tutaj muszelki przywiezione z Grecji.



Pozdrawiam cieplutko wszystkich, którzy do mnie zaglądają a szczególnie Jasminę i Inkę.



niedziela, 25 listopada 2012

Papierowe cudeńka.

Wyplataniem papierowej wikliny zajęłam się stosunkowo niedawno. Szukałam jakiegoś pomysłu na zrobienie "czegoś z niczego" i w taki oto sposób trafiłam na informacje o papierowej wiklinie. Jest to świetny sposób na ekologiczne wykorzystanie stert gazet zalegających w naszych domach, bowiem rurki do wyplatania wykonuje się z pociętych kawałków gazet. Jest to zajęcie dla osób wytrwałych i bardzo cierpliwych. Samo skręcanie rurek zajmuje mnóstwo czasu a wyplatanie jest równie czasochłonne. Efekty naszej pracy przechodzą jednak najśmielsze oczekiwania. W kolejnych postach opowiem trochę o różnych sposobach skręcania rurek oraz o technice wyplatania. Teraz jednak chciałam się pochwalić moimi pracami, które powstały przy użyciu papierowych rurek.
 
Koszyczek z różanym motywem

Wianuszek na drzwi lub okno

Choineczka

Zawieszka na okno



Wszystkie przedstawione tutaj prace mogą być ciekawą ozdobą domu jednak szczególnie dumna jestem z wykonanego przeze mnie stojaka na bombkę. Wiszącą na nim bombkę ozdobiłam metodą decoupage.


Stojak na bombkę

Pozdrawiam Was serdecznie :)    





Coraz bliżej święta :)

Do świąt pozostało już niewiele czasu dlatego postanowiłam rozpocząć pracę nad świątecznymi stroikami oraz innymi ozdobami, które w tym okresie tworzą magiczny i niepowtarzalny nastrój w moim domu.Tegoroczne święta będą dla mojej rodziny bardzo ważne, ponieważ będzie to pierwsza gwiazdka mojego synka. Dlatego musiałam się jeszcze bardziej postarać żeby ozdoby były wyjątkowe. Internet od zawsze był dla mnie źródłem inspiracji dlatego i tym razem buszując w sieci natrafiłam na bardzo ciekawe pomysły. W taki oto sposób powstały moje pierwsze choinki zrobione z bardzo nietypowego materiału, czyli z makaronu. Okazało się, że jest to bardzo wdzięczny materiał do pracy a mnogość jego kształtów pobudza wyobraźnię. Oto moje pierwsze małe dzieła, z których jestem bardzo dumna.
 

 
Choineczka z makaronu rurki i kokardki



 
Choineczka z makaronu muszelki i kokardki
Najtrudniejszym surowcem do pracy był dla mnie makaron świderki. Wszystko dlatego, że kupiłam tańszy makaron, który był zbyt kruchy podczas pracy. Z tego powodu choineczka jest bardzo delikatna. Na następne choinki zakupiłam już sobie droższy makaron, który jest o wiele bardziej wytrzymały.


 
Choineczka z makaronu świderki
Zrobienie takich choinek jest dość proste i nie wymaga zbyt wielu nakładów finansowych. Jest jednak bardzo czasochłonne i wymaga wiele cierpliwości. Ja choineczki kleiłam klejem na gorąco i niestety moje palce trochę na tym ucierpiały. Z makaronu zrobiłam jeszcze małe aniołki, które mogą ciekawie wyglądać jako ozdoba świątecznej choinki.



W kolejnej odsłonie pokażę Wam pierwsze efekty moich zmagań z wikliną papierową. Na zachętę wrzucam fotkę.


-Buziaki-