muraska się nudzi

muraska się nudzi

niedziela, 27 stycznia 2013

Zegar w słoneczniki i wyprawa na sanki

W mojej kuchni wisi sobie zegar w słoneczniki, który zrobiłam kiedyś siedząc w domu na zwolnieniu lekarskim. Był to okres przed urodzeniem Kuby kiedy to jeszcze nie wiedziałam co mam robić z wolnym czasem. Oj... przydałoby się teraz trochę błogiego lenistwa :)
Zegar prezentuje się tak.



A teraz fotorelacja z pierwszej przejażdżki Kubusiowymi sankami. Śmiać mi się chciało z naszego Małego kiedy to pierwszy raz wzieliśmy go na sanki. Miał taką obrażoną minę jakby chciał nam powiedzieć: "No i po co mnie wyprowadziliście na tem mróz. Ja wolę sobie posiedzieć w domu, w ciepełku!".
Na szczęście na koniec niedługiego, bo 25 minutowego spaceru było widać, że jednak mu się taka wycieczka podoba.

Cała seria obrażonych minek



Mikołaj przyniósł Kubie sanki, dwuosobowe dlatego rodzice też się zmieścili.

Fotka z mamą


I z Tatusiem


 Nie wiem jak Wy ale ja z niecierpliwością wyczekuję wiosny.
Gorąco pozdrawiam i dziękuje za miłe komentarze.

4 komentarze:

  1. Przepiękny! Uwielbiam tak ozdobione zegary:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie tu dlatego do mnie też zapraszam po wyróżnienie: http://malowane-sutaszem.blogspot.com/
    Pozdrawiam, Pejotka

    OdpowiedzUsuń
  3. Zegar bardzo ładny a Kubuś jest prześliczny! Podobny chyba do tatusia? Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczny ten Twój zegar ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje serdecznie za każde miłe słowo :)